Rejestracja  

Warsztat stolarski

Warsztat stolarski
47 – 400 Racibórz
ul. Ligonia 7

Adrian Grzesik o swoim zakładzie: Firma działa od 1932 roku. Renoma, którą zyskaliśmy w tym czasie, doświadczenie, nieustanne inwestycje w nowe technologie i indywidualne podejście do klienta decydują o wyjątkowości mojego zakładu. Specjalizujemy się w wytwarzaniu produktów z drewna, oklein oraz płyt.

wsDSCN3570 


1. Jak zaczęła się Pana przygoda ze stolarstwem?

Dziadek był stolarzem, ojciec był stolarzem i ja też jestem stolarzem – to tradycja rodzinna. Firma powstała w 1932 roku – założył ją mój dziadek, Alfred Ronczak, który po latach przekazał ją mojemu ojcu – Stanisławowi Grzesikowi. Ja przejąłem ją w 1997 roku. Obecnie wytwarzamy, oprócz produktów z drewna, oklein i płyt również produkty malowane między innymi: drzwi zewnętrzne i wewnętrzne, meble kuchenne, meble łazienkowe, sypialnie, meble biurowe oraz meble do zabudowy. Realizujemy również zamówienia na specjalne życzenie klienta. Wszystkie nasze produkty są wytwarzane na wymiar. Nasi klienci pochodzą głównie z Raciborza i okolic, jednak obsługujemy również klientów z innych regionów Polski. Staramy się sprostać każdemu nawet najbardziej oryginalnemu zamówieniu. Zapewniamy pomiar, aranżacje, transport oraz montaż.


2. Czy prowadząc działalność gospodarczą korzystał Pan z jakichś form wsparcia – Powiatowego Urzędu Pracy lub funduszy europejskich?

Nie, nigdy nie korzystaliśmy z czegoś takiego. Przeraża mnie biurokracja z tym związana i w jakimś stopniu ryzyko z tym związane. Mam znajomego, którego projekt przeszedł całą procedurą, wyłożył pieniądze, licząc na obiecany zwrot z Unii i tak czeka już dwa lata na pieniądze. Dlatego mówię nie. Poza tym mamy, co potrzeba. Jedyną formą wsparcia jest refundacja za prace uczniów stolarskich, których przyjmujemy do naszego zakładu. Dzięki temu nie mamy też problemów ze znalezieniem fachowców – sami ich sobie wyszkolimy i później u nas zostają. Choć w innych branżach jest gorzej... Szukamy np. murarza i nie możemy go znaleźć, jest luka pod tym względem na rynku. Kiedyś było inaczej, w każdym domu był jakiś fachowiec, teraz to się zmieniło.


3. Czy dla Pana zakładu supermarkety stanowią konkurencję?

Supermarkety, centra budowlane nie stanowią dla mnie większej konkurencji. Tam są rzeczy standardowe i klient musi się dostosować do tego, co oni mają w ofercie. My opieramy się na indywidualnym podejściu do klienta i robimy wszystko, co tylko klient chce. Wykonujemy wszystko i na wymiar. Od dużych zleceń po mniejsze, choćby było to przycięcie listewki. Ludzie to doceniają i potem wracają do nas. Poza tym w naszej działalności najważniejsza jest renoma, tego typu działalność działa przez polecenia – robimy zlecenie u jednego klienta i ten poleca nas później swoim znajomym i tak to działa.


4. Czy powiat raciborski to dobre miejsce do posiadania własnego przedsiębiorstwa?

To ciężki rynek. Tu się nic nie rozwija, nie powstają żadne zakłady produkcyjne, wszystko kręci się wokół handlu, który jest coraz bardziej zdominowany przez supermarkety, a w nich pracuje mniej ludzi, niż w pojedynczych, mniejszych sklepach. Traci na tym samo miasto, bo podatki które płacą te koncerny idą gdzie indziej. No i ludzie też na tym tracą, jest coraz mniej pracy i dlatego wyjeżdżają do innych miast i za granicę. Część z nich potem wraca, ale tylko część i to bardzo niewielka. Racibórz się wyludnia i to jest problem, z którym przedsiębiorcy rozpoczynający działalność i już ją prowadzący muszą się zmierzyć.


5. Z jakiego rodzaju trudnościami spotyka się Pan prowadząc działalność gospodarcza?

Ostatnie dziesięć lat było dobrych, teraz wszystko stanęło. Markowice, Brzezie, Pietrowice, Rudnik i inne miejscowości – wszędzie ludzie się budowali, przyjeżdżali zza granicy i był ruch. Wówczas mieliśmy dużo zamówień. Teraz jest gorzej, ale jakoś sobie radzimy.