Rejestracja  

F. H. U. SZKŁOMARK

F. H. U. SZKŁOMARK
ul. Londzina 46/11
47 – 400 Racibórz

Właścicielka Jolanta Banowska o swoim zakładzie szklarskim: „SZKŁOMARK" działa od 2008 roku. Nasza oferta jest szeroka – lustra, ramy do obrazów, szklarstwo, profile do witrynek aluminiowe itd.

szkP8230909  szkP8230910 


1. Jak zaczęła się Pani przygoda w tym biznesie?

Pracowałam kiedyś z mężem w zakładzie szklarskim. Nie mieliśmy tam źle, otrzymywaliśmy dobre wynagrodzenie, ale postanowiliśmy przejść na swoje i rozpocząć własną działalność.


2. Czy rozpoczynając działalność i ją kontynuując korzystali Państwo z jakichś form wsparcia?

Staraliśmy się o dotację z Powiatowego Urzędu Pracy na rozwój firmy, na start, ale nie otrzymaliśmy jej. Pula środków jest za mała, dotacje kończą się praktycznie w kilka dni po ogłoszeniu naboru na nie w nowym roku, ale daliśmy sobie radę.


3. Czy prowadząc działalność na terenie powiatu raciborskiego w Raciborzu spotykają się Państwo z jakiegoś rodzaju trudnościami?

Różnie z tym bywa. Generalnie wszystko jest ok, występują czasem trudności, ale ma to związek z normalną działalnością firmy, czasem przedłuży się wykonywanie jakiegoś zlecenia i wtedy jest problem. Poza tym jest czasem problem z najmem, ale radzimy sobie. Poza tym jest problem z konkurencją. W samym Raciborzu działają cztery zakłady szklarskie, a miasto jest małe i staje się coraz mniejsze. Brakuje też inwestycji, a często zdarza się tak, że firmy, które wykonują daną budowę nie są lokalne, a z Katowic, Gliwic, czy Bóg wie skąd jeszcze i oni sprowadzają później fachowców spoza Raciborza. To nie jest dobre, pieniądze nie zostają na miejscu.


4. Czy obecność hipermarketów, centr budowlanych, wpływa w jakiś sposób na prowadzoną przez Panią i Pani męża działalność?

Raczej nie. Tam jest tak, że wszystko jest standardowe, są tam produkty, które komputer wyliczył, że będą najlepsze, bo znajdą najwięcej nabywców no i klient jest tam anonimowy, nie może liczyć na profesjonalną pomoc, poradę. To sprawia, że centra handlowe nie są dla nas konkurencją. My podchodzimy do klienta indywidualnie, wykonujemy rzecz, którą on sobie wymyślił, wyobraził – my sprawiamy, że ona staje się realna. W ten sposób produkty, które sprzedajemy są unikatowe, dostosowane do indywidualnych preferencji klienta. Ludzie też po zachłyśnięciu się tym marketami, że takie ładne, że jak na zachodzie, zaczynają to dostrzegać. Wiedzą już, że to nie jest to samo, że produkty tam kupowane są gorsze jakościowo, żeby nie powiedzieć, że są tandetą, która nie wytrzymuje długo. Jeśli ktoś chce solidności, wybierze nas.


5. Czy lokalizacja zakładu w Raciborzu na ul. Londzina w powiecie raciborskim jest dobra?

Chcieliśmy być bliżej centrum, ale brakuje tam lokali. Poza tym w centrum jest gorzej z prowadzeniem tego typu działalności, jeśli chodzi o zgodę władz miasta. Nie zgodziliby się, aby taki zakład istniał pomiędzy sklepem spożywczym i z odzieżą, dlatego mamy to co mamy, zyskujemy renomę i radzimy sobie.


6. Co Pani zdaniem sprzyja lub sprzyjałoby rozwojowi przedsiębiorczości w powiecie raciborskim?

Przede wszystkim trzeba przyciągnąć większe inwestycje. Wystarczy spojrzeć na Gliwice, czy bliżej Rybnik, jak tamte miasta się rozwinęły, ile powstało tam miejsc pracy, a w Raciborzu tego nie ma. To problem całego powiatu, bo kiedyś było tak, że były duże zakłady pracy, w których znajdowali pracę ludzie z okolic – Rudnika, Kornowaca, Pogrzebienia itd. Sama rozbudowa sieci handlowych jest jednorazowym zleceniem dla przedsiębiorstw budowlanych. Przede wszystkim trzeba sprawić, aby lokale i budynki, które stoją nieużytkowe, powinny zostać zapełnione. To wiąże się z obniżkami czynszów – lepiej byłoby przecież sprowadzić je do jakichś symbolicznych kwot, żeby przynosiły cokolwiek, niż żeby stały puste i nie wnosiły niczego dla miasta i tutaj powiatu raciborskiego.