Rejestracja  

Trafika Skazanego na Bluesa

Trafika Skazanego na Bluesa
Racibórz
ul. Katowicka 4

Pracowniczka Jolanta Jędrzejczak, matka właściciela sklepu: Trafika Skazanego na Bluesa działa od czerwca 2012 roku. Sprzedajemy artykuły związane z tytoniem, od popielniczek, przez papierośnice, fajki, papierosy, tytoń fajkowy, papierosowy, zapalniczki, a także kawę, herbatę, piersiówki itd.

snbP8230904 


1. Skąd pomysł na otwarcie tego typu działalności w Raciborzu w powiecie raciborskim?

Pomysł jest syna. Prowadzi również inną działalność, a ten sklep postanowił otworzyć jako coś, co go zawsze interesowało. Nazwa i stylizacja lokalu są w tym przypadku oczywiste – mój syn jest wielkim fanem Ryszarda Riedla i „Dżemu". Na razie sklep nie ma takiego zarobku, ale jest to połączenie pasji z chęcią prowadzenia dodatkowej działalności gospodarczej.


2. Czy prowadząc działalność gospodarczą w Raciborzu spotykają się państwo z jakiegoś rodzaju trudnościami?

Syn do wszystkiego dochodzi sam. Nie korzystał z żadnych form wsparcia, czy to z Powiatowego Urzędu Pracy, czy jakiś funduszy. Wiadomo, jest problem, na początku trzeba dokładać, dokładać i jeszcze raz dokładać. Wszystko trzeba kupić za gotówkę, nikt nie da papierosów tak o, żeby po sprzedaży za nie zapłacić. Poza tym sama branża tytoniowa jest specyficzna. Ceny są nabite i nie można schodzić poniżej ich, nawet jeśli klient bierze dużą ilość i chciałoby się mu dać jakikolwiek upust. Najgorsza w tym jest akcyza – jest tak wysoka, że naprawdę nie ma pola manewru, nic się nie da z tym zrobić.


3. Czy lokalizacja sklepu w Raciborzu przy ul. Katowickiej jest korzystna?

Tak, lokalizacja jest świetna. W pobliżu jest kilka dużych osiedli, na samej Katowickiej, Ocickiej, Żorskiej. Ludzie są uprzejmi, nie ma więc jakichś problemów z klientami, jest miło. W Raciborzu jest dobrze, syn nawet przez chwilę nie myślał żeby prowadzić działalność, gdzie indziej, bo gdzie by nam było tak dobrze jak w Raciborzu. Jesteśmy stąd i tu działamy. Poza tym korzystne jest też położenie Raciborza i powiatu raciborskiego – mamy klientów z Czech, którzy przeważnie kupują większe ilości markowych papierosów, a także naszych „polskich Niemców" - oni też przyjeżdżają i jak wracają do siebie, to robią duże zakupy.


4. Sklep działa od niedawna, ale czy mimo to powstają już jakieś plany na przyszłość?

Tak, dużo jest jeszcze do zrobienia. Chcemy zmienić ustawienie lad, wprowadzić możliwość płatności kartą, bo ludzie często o to pytają, no i doładowania telefonów. Myśli jeszcze o kolekturze totolotka, ustawieniu młynka i ekspresu do kawy, tak żeby klient mógł przy okazji kupna papierosów usiąść, wypić w spokoju kawę.


5. Czy supermarkety stanowią konkurencję dla tego sklepu?

Nie, bo co można kupić w supermarkecie? Zapałki, zapalniczkę jednorazówkę i niektóre marki papierosów. U nas wybór jest ogromny, no i oferta dużo szersza. Papierosy, tytonie różne, jakie tylko można sobie wymarzyć, różne rodzaje fajek, zapalniczek, papierośnic.


6. Co Pani zdaniem sprzyja rozwojowi przedsiębiorczości w Raciborzu?

Ogólnie Racibórz jest fajnym miastem. W niektórych branżach na pewno pomaga położenie niedaleko granicy czeskiej, ale problem jest w tym, że nie ma dobrego gospodarza i miasto strasznie się wyludnia. Gros młodych ludzi wyjeżdża do pracy za granicę. W Raciborzu z ruchem jest tak – jest, jest, jest i nagle go nie ma. Nie wiadomo dlaczego. Wydaje mi się, że jednak bardzo dużo zależy od podejścia samych przedsiębiorców, żeby nie skupiali się na dorobku, żeby mieli szacunek dla pracowników, nie zwalniali ich po trzech miesiącach, bo jak tak będą robić, to ludzie będą uciekać. No i miasto też musiałoby się tym zająć – budownictwo mieszkaniowe, przedszkola, żłobki... Jaki jest sens, żeby matka oddawała dziecko do prywatnego przedszkola, skoro pomału tyle co tam wyda, to zarobi w pracy?