Rejestracja  

WOJCIECH

WOJCIECH
Wojciech Rauch
Racibórz
ul. Bema 14/1

Wojciech Rauch o swojej działalności: Zakres działania mojej firmy obejmuje wszystko, co jest związane z nieruchomościami. Aktualnie zajmuję się przebudową poddaszy, poszerzyłem również kompetencje o uprawnienia obrotu nieruchomościami. Działam od 2011 roku.


1. Jak zaczęła się Pana przygoda w tym biznesie?

Kiedyś nauczono mnie, że na nieruchomościach nie można stracić. Interesowałem się tą branżą od dawna, jednakże jest ona bardzo trudna. Przynajmniej od dziesięciu lat zdobywałem wiedzę, środki finansowe, umiejętności i doświadczenie, aby zająć się tym na poważnie. W tym czasie kupowałem i sprzedawałem nieruchomości jako osoba fizyczna na własny rachunek. Teraz pozyskałem lokal, w którym będę prowadził działalność. Aktualnie udało mi się wykończyć kilka poddaszy, które z pewnością zainteresują ludzi chcących mieszkania niestandardowego, z ciekawymi rozwiązaniami architektonicznymi. Nieustannie myślę również o dalszym rozwoju, przygotowuję kolejne projekty, pozyskuję tereny pod Raciborzem do budowy oryginalnych domków, odbiegających od standardów deweloperskich. W swojej działalności łączę obrót nieruchomościami z budownictwem. W jakimś stopniu jest to połączenie czynnika ekonomicznego – z zawodu jestem nauczycielem i ciężko z tej pensji utrzymać rodzinę – z pasją. Każda nieruchomość jest inna, posiada swoją duszę, cechy odróżniające ją od innych, nakazujące traktować ją indywidualnie, co samo w sobie jest fascynujące. Do tego mogę realizować swoje pomysły – przy sprzedaży, remoncie, przebudowie, czy budowie i to również sprawia mi olbrzymią frajdę.


2. Czy rozpoczynając i prowadząc działalność korzystał Pan ze wsparcia Powiatowego Urzędu Pracy lub środków z funduszy Unii Europejskiej?

Próbowałem dotknąć tego tematu, jednak z tego co udało mi się ustalić, jest to długotrwały proces. Doświadczenie podpowiada, że jeśli dostaje się coś od kogoś, to nigdy nie jest to proste. W mojej branży liczy się czas. Wystartowałem, gdy uzbierałem niezbędne środki, nie chciałem czekać na decyzje, rozpatrzenia wniosków itd. Poza tym nieruchomości to o tyle specyficzna branża, że ciężko byłoby w niej wykorzystać tego typu wsparcie. Załóżmy, że trafia się jakaś okazja – wtedy idę do komercyjnego banku i praktycznie od razu załatwiam kredyt. Nie mógłbym czekać. Oczywiście, że na kredycie bank również chce zarobić, obciążenia z tego wynikające są olbrzymie, ale co zrobić? Tak działa wolny rynek. Nie można mieć wszystkiego.


3. Czy uważa Pan, że powiat raciborski to dobre miejsce na prowadzenie własnej działalności?

Uważam, że Racibórz mógłby być takim miejscem, ale nie wykorzystuje potencjału, który posiada. Co łączy się również z kondycją Raciborszczyzny, gdyż w dużej mierze zależy ona właśni od Raciborza. Teraz jest tak, że żeby zobaczyć dobry sport, trzeba jechać do Rybnika, Gliwic, czy innych miast. Większe zakupy – to samo. Rozrywka, aquapark – to samo. Wielu ludzi porównuje Racibórz i Rybnik – dwa miasta, które dwadzieścia lat temu wyszły z tego samego poziomu, dzisiaj znajdują się w diametralnie różnym stanie, z korzyścią dla Rybnika. Moje działania docelowo również skierowane są w tamtą stronę. Racibórz jest czymś pośrednim pomiędzy miastem, a wsią. Wystarczy spojrzeć na ulice Opawską, co dzieje się z tamtejszymi sklepami i kawiarniami – co dwa lata jest zmiana właściciela, szkoda mi tych ludzi. Źle się na to patrzy. Mimo to nadal jesteśmy fajnym miastem pod kątem lokalizacji – mamy jeziora, stawy, Odrę, lasy, granicę czeską. To są środki, na których można coś stworzyć i co pozwala z nadzieją patrzeć w przyszłość, bo jeśli znajdzie się ktoś, kto będzie w stanie to wykorzystać, sytuacja się poprawi. Brakuje pomysłu na jedną, fajną rzecz, która będzie zupełnie wyjątkowa w regionie, coś czego inni nie mają – niektóre miasteczka otworzyły np. dinopark i dzięki temu żyją. Co do samych nieruchomości, to zajmuję się taką jego działką, która wypełnia niszę pomiędzy drogimi inwestycjami deweloperskimi, a mieszkaniami w blokowiskach i myślę, że to się przyjmie.


4. Czy prowadząc działalność gospodarczą oczekiwałby Pan wsparcia ze strony samorządu lub innych instytucji?

Wiem, że na wszystko brakuje pieniędzy i tego nie wymaga i nie oczekuję, ale liczyłbym na większą otwartość na nowe pomysły, bo i z tym jest w Raciborzu ciężko. Wiem coś o tym, bo jestem nauczycielem z zawodu i nawet tam wielokrotnie próbowałem robić coś więcej, organizować turnieje itd., ale napotykałem zamknięte drzwi. Panuje jakaś ociężałość, niechęć. Nie mówię, że dotyczy to wszystkich urzędników, ale na pewno większości. Zielone światło z ich strony byłoby pomocne i korzystne dla wszystkich.